Może to po prostu rynek, który urósł dramatycznie

Może to po prostu rynek, który urósł dramatycznie

W całym 2013 roku było ich w sumie 75. To niedobrze. Ale w większości przypadków też nie jest źle. Ponieważ firmom nie jest już tak trudno, jak dawniej, wycofać swoje produkty z rynku. Również dlatego, że społeczeństwo i stowarzyszenia konsumentów stały się bardziej czujne, nie mogą mieć nadziei, że pozostaną niewykryte.

Tańsze, starsze?

Każdy, kto kupuje niedrogie artykuły spożywcze i korzysta głównie z lad chłodniczych należących do dyskontów, ma takie same wymagania co do doskonałych artykułów spożywczych, jak klienci rynku ekologicznego, którzy mogą zapłacić więcej. Czasami – pod względem higieny – dostaje nawet lepszy towar. Stiftung Warentest wielokrotnie testował mięso mielone. Wynik: oferty dyskontowe często przewyższały produkty rzemieślnicze, przynajmniej pod względem zanieczyszczenia zarazkami. Produkty Aldi i ekologiczna marka Rapunzel, która w tym roku musiała ponownie odebrać swoje kostki bulionowe, znajdują się na liście wycofań systemu ostrzegania o żywności. Epidemia EHEC z 2011 roku, w wyniku której zginęło ponad 50 osób, miała swój początek w kiełkach kozieradki na wegańskim gospodarstwie ekologicznym.

Coraz mniej Niemców gotuje samodzielnie

Jedno jest całkiem jasne: im mniej ludzi przygotowuje własne świeże jedzenie, tym mniej wiedzą o higienie w kuchni i lodówce. Zwiększa to w pewnym momencie ryzyko spożycia produktów skażonych zarazkami. Badanie przeprowadzone wiosną przez instytut badań opinii Allensbach pokazuje, jak dynamiczna jest zmiana nawyków żywieniowych: tylko nieco ponad połowa niemieckich gospodarstw domowych gotuje na co dzień. Dziesięć lat temu garnki wciąż parowały w prawie dwóch trzecich kuchni każdego dnia.  

Podejrzenie Listerii: władze zamknęły działalność po wycofaniu klopsika Z powodu odłamków szkła: Cheddar wycofany z Belton Farm Wilke Skandal z kiełbasą: Minister przyznaje się do błędów

 

Jeśli więc dziś wycofuje się więcej sałatek jajecznych, pudełek z przekąskami czy paczek z mięsem, nie musi to być spowodowane dramatycznie gorszymi warunkami produkcji. Może to po prostu rynek, który urósł dramatycznie.

Więcej od Ursuli Weidenfeld? Zapisz się do podcastu "Znajomość ścieżki dźwiękowej" z t-online.de i Stowarzyszenia Leibniz, tutaj.

To, że Elon Musk chce zbudować swoją nową fabrykę w Brandenburgii, jest wielką niespodzianką. Rząd stanowy jest zadowolony. Ale co ta miliardowa inwestycja oznacza dla niemieckich producentów samochodów?

Wreszcie dobra wiadomość dla Niemiec jako lokalizacji biznesowej. Amerykańska firma Tesla chce mieć nową fabrykę w aglomeracji berlińskiej "Gigafactory 4" budować. Oczekuje się, że inwestycja warta miliard dolarów pozwoli wyprodukować akumulatory, napędy i samochód terenowy Tesla model Y już w 2021 roku. Szef Tesli Elon Musk powiedział to we wtorek wieczorem w Berlinie. Można by stworzyć do 10 000 nowych miejsc pracy.

Nic dziwnego, że dzień później patrzysz na uśmiechnięte twarze w Berlinie i Brandenburgii. Jeśli plany zostaną zrealizowane, politycy gospodarczy regionu dokonają prawdziwego zamachu: zaskakujące jest, że taka inwestycja jest planowana w kraju, który ma prawie najwyższe ceny energii i koszty pracy w Europie. Zaskakujące jest również to, że Tesla wybrała region, w którym – poza fabryką silników Daimlera w Berlinie Marienfelde i fabryką motocykli BMW – nie ma znaczącego przemysłu samochodowego, a zatem nie ma nadmiernej liczby wykwalifikowanych pracowników w tym sektorze.

Na wielką radość jest jeszcze za wcześnie

Oczywiście, zanim zaczniesz budować, jest za wcześnie, aby się cieszyć. 85 proc. Kontraktu zostało wynegocjowanych – powiedział wczoraj premier Brandenburgii Dietmar Woidke. Można założyć, że pozostałe 15 procent nadal ma potencjał, by ostatecznie doprowadzić do niepowodzenia. Ponadto Komisja Europejska będzie krytycznie pochylać się nad planami sprawdzenia, czy można przyznać nielegalne dotacje.https://yourpillstore.com/pl/pumpkin-seed-pro/ Niemieckie prawo planistyczne wystawi na próbę wytrzymałość i cierpliwość inwestorów.

Last but not least, sama Tesla jest również ryzykiem. Założyciel firmy Elon Musk jest znany z pełnych obietnic – których nie może dotrzymać. W przeszłości miało to wpływ zarówno na sytuację finansową firmy, jak i jej zobowiązania produkcyjne. Niedawno produkcja i dostawa modelu 3 ze średniej półki miały poważny problem. Dopiero latem pojawiły się spekulacje na temat wymiany Muska, a nawet awarii Tesli.

Fakt, że Musk wraca teraz do ofensywy, jest wyraźnym wypowiedzeniem wojny dla niemieckiego przemysłu samochodowego. Inwestycja miliardów na rodzimym rynku producentów premium Mercedesa, BMW i Audi ponownie otwarcie pokazuje legendarną pewność siebie założyciela Tesli. Niemieccy producenci będą musieli w najbliższych latach postarać się nadrobić zaległości w elektromobilności. Nie chodzi tylko o osiągi i zasięg poszukiwanych samochodów, ale także o wizerunek. Również tutaj niemieckie marki mają wiele do nadrobienia po skandalu z dieslem i żarliwym zobowiązaniu wobec silnika spalinowego. W przyszłości będziesz musiał mieć taką samą pasję do silnika elektrycznego.

Tesla nadal jest liderem na rynku

To wciąż mały, ale szybko rozwijający się rynek, na którym Tesla do tej pory przewodziła – wyprzedzając europejskich producentów Renault, BMW i Volkswagena. Po tym, jak kilka dni temu rząd federalny i koncerny samochodowe uzgodniły jeszcze wyższe premie zakupowe i rozbudowę infrastruktury ładowania, rynek prawdopodobnie będzie rósł szybciej niż wcześniej. Ci, którzy produkują w Europie, mają jeszcze jedną zaletę, gdy wchodzą na rynek: nie muszą martwić się o przyszłe konflikty handlowe z USA.

Dla Brandenburgii wiadomości pojawiają się we właściwym czasie. Kraj stoi w obliczu ogromnych wstrząsów. Kiedy w najbliższych latach będą zamknięte kopalnie węgla brunatnego i elektrownie na południu kraju, tysiące wykwalifikowanych pracowników będzie szukało nowej pracy. Ważne jest dla niej, aby wiedziała, że ​​w jej rodzinnym kraju są perspektywy kariery – nawet jeśli fabryka Tesli jest budowana w rejonie Berlina, a nie na Łużycach. To także uzasadniało zgodę polityków państwowych na kompromis węglowy. Dla Tesli był to argument inwestycyjny, że Brandenburgia była pionierem odnawialnych źródeł energii w Niemczech – powiedział premier Woidke.

Fabryka Tesli: « Będzie musiała ustawić większą prędkość niż lotnisko » Dotacja w wysokości 6000 euro: za te samochody elektryczne przewidziano pełną premię za zakup tych samochodów elektrycznych Altmaier chwali plany:  "Dowód atrakcyjności lokalizacji Niemiec"

Rząd państwowy powinien ułatwić grupie inwestowanie nie tylko w produkcję, ale także w badania i projektowanie. Doświadczenia z ogromnymi inwestycjami w produkcję w Brandenburgii były do ​​tej pory mieszane: po tym, jak państwo miało nadzieję stać się numerem jeden w Europie pod względem energii słonecznej po przełomie tysiącleci, politycy musieli bezradnie patrzeć, jak hojnie dotowany przemysł kilka lat później całkowicie upadł pod presją tanich chińskich konkurentów. Nigdy więcej nie chciałoby się czegoś takiego doświadczyć, powiedziano potem w stolicy stanu. Dopiero gdy Elon Musk zapłaci swoje pierwsze rozliczenie podatkowe w Niemczech, będziesz wiedział, czy oszczędzisz sobie tego doświadczenia.

Ursula Weidenfeld jest dziennikarką biznesową w Berlinie. Tworzy podcast wspólnie z t-online.de i społecznością Leinbniz "Znajomość ścieżki dźwiękowej".

Największa firma naftowa na świecie wchodzi na giełdę i przyniesie miliardy. Zachodni inwestorzy nie będą zaangażowani. Wydaje się irytujące. Ale czy tak jest?

Czasami dobrze jest nie dać się skusić. Jeśli saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco rzeczywiście wejdzie na giełdę w ciągu najbliższych kilku dni, inwestorzy z Niemiec, Europy, USA czy Azji na razie nie będą mieli szans. Na razie Saudyjczycy będą umieszczać swoją firmę tylko w swoim kraju, a nie w Nowym Jorku, Londynie czy Hongkongu, jak pierwotnie planowano. Międzynarodowi inwestorzy byli zbyt niezdecydowani dla szejków. Dla inwestorów z zachodniego świata jest to na pierwszy rzut oka denerwujące. Ale na drugi rzut oka wygląda to w innym świetle: długoterminowe inwestowanie w ropę to strategia wysokiego ryzyka w świecie, który stara się porzucić zużycie paliw kopalnych.

Co to jest Saudi Aramco?

Saudi Aramco to największa firma naftowa na świecie. Dostarcza ponad dziesięć procent światowej ropy. Firma należy do stanu Arabia Saudyjska, który chce tylko wprowadzić niewielki procent – 2-3% – spółki na giełdę. Izba rządząca Arabii Saudyjskiej ma nadzieję, że sama ta niewielka część przyniesie ponad 30 miliardów dolarów. To więcej, niż osiągnął chiński gigant internetowy Alibaba, kiedy po raz pierwszy wszedł na giełdę w 2014 roku.

Arabia Saudyjska rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Kiedy era ropy dobiegnie końca w nadchodzących dziesięcioleciach, kraj będzie musiał zmienić swoją pozycję gospodarczą i społeczną. Ponadto przemysł naftowy zarabia dużo pieniędzy, ale tworzy niewiele miejsc pracy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że Arabia Saudyjska będzie musiała stworzyć około miliona nowych miejsc pracy dla swojej młodej, szybko rosnącej populacji w ciągu najbliższych pięciu lat. Miliardy z pierwszej oferty publicznej mają sfinansować początek tej zmiany strukturalnej. Nawet dzisiaj kraj wręcz desperacko poszukuje ropy: 80 procent rachunków eksportowych stanowi eksport ropy, ponad dwie trzecie dochodu państwa pochodzi ze sprzedaży ropy.

Kraje zachodnie nie widzą przyszłości w eksporcie ropy

Ale w Europie, Ameryce i Azji ta oferta publiczna wygląda tak, jakby wypadła z czasu. Zmiany klimatyczne dyktują tempo, w jakim benzyna, olej opałowy, olej napędowy i gaz ziemny mają być zastępowane energiami odnawialnymi. W ostatnich latach USA stały się także największym krajem naftowo-gazowym na świecie dzięki nowym technologiom produkcji. Z trudem opuszczą przypuszczalnie kurczący się rynek do krajów Półwyspu Arabskiego.

Dax, Dow Jones & Co.: Co to jest indeks giełdowy i jakie są?

Ponadto ostatnio stali się bardziej podejrzliwi politycznie wobec Arabii Saudyjskiej. Od czasu zabójstwa dziennikarza Jamala Khashoggiego w ambasadzie tureckiej i prawdopodobnego zaangażowania księcia koronnego ludzie nie ufają już politycznemu i gospodarczemu otwarciu kraju. Ponadto rzekomy skarb stabilności na Półwyspie Arabskim nie jest odporny na terroryzm: kiedy domniemani rebelianci jemeńscy zaatakowali największe w kraju szyby naftowe we wrześniu, kraj był zaskakująco źle przygotowany i podatny na zagrożenia. Korporacja, która jest prywatyzowana tylko w niewielkim stopniu, a przytłaczająca reszta w rękach państwa musi osobiście przyjąć tę sytuację. Izba rządząca Arabii Saudyjskiej będzie nadal decydować o losach Aramco, ale nowi akcjonariusze nie będą mieli nic do przekazania.

Inwestorzy odmawiają pomimo korzystnych warunków

Biorąc pod uwagę te zagrożenia, nic dziwnego, że potencjalni międzynarodowi inwestorzy odmówili zaakceptowania ceny wywoławczej saudyjskiego księcia koronnego – nawet jeśli saudyjskie odwierty naftowe będą prawdopodobnie ostatnimi pozostałymi po przejściu do świata wolnego od emisji dwutlenku węgla. Wyprodukowanie tu baryłki ropy kosztuje około trzech dolarów – w większości innych krajów na świecie produkcja ropy jest znacznie droższa. A jakość jest zwykle gorsza. W ciągu ostatnich kilku miesięcy Saudyjczycy nabyli również udziały w firmach petrochemicznych na całym świecie: obecnie ropa jest nadal najważniejszym surowcem nie tylko do transportu i ogrzewania, ale także do przemysłu chemicznego. Surowce kopalne prawdopodobnie będą odgrywać tu rolę przez bardzo długi czas. 

Gospodarka: Arabia Saudyjska upublicznia spółkę naftową Aramco Millions dotknięta: Minister środowiska chce zakazać ogrzewania olejowego Fabryka Tesli: Wyraźne wypowiedzenie wojny niemieckim producentom samochodów

 

Obywatele kraju powołują się na ten argument. Po debiucie oczekujesz w kolejce do udziału w spółce państwowej. Można też powiedzieć: nie masz wyboru.

Ursula Weidenfeld jest dziennikarką biznesową w Berlinie. Tworzy podcast wspólnie z t-online.de i Leibniz Association "Znajomość ścieżki dźwiękowej".

470 000 klientów przeciwko Volkswagenowi: od wczoraj w Brunszwiku toczy się pierwsza modelowa akcja deklaratywna w historii niemieckiego prawa.

"W każdym razie nie wydaje się nam tak oczywiste, że doszło do uszkodzenia" – tym wyrokiem Michael Neef, sędzia Wyższego Sądu Okręgowego (OLG) Braunschweig, wysłał w dniu otwarcia pierwszy pozew zbiorowy w historii prawa niemieckiego na długi dystans.

Około 470 000 nabywców samochodów z silnikiem Diesla marki Volkswagen zebrało się, aby wspólnie wyjaśnić swoje prawo do odszkodowania za oszustwa związane ze spalaniem spalin.